Alimenty – czym są?

Alimenty – termin wywodzi się od łacińskiego alimentum, co oznacza wprost pokarm.
To dobry początek do wyjaśnienia, czym alimenty są. Według polskiego prawa to świadczenie mające na celu dostarczenie środków utrzymania i wychowania. Nieco inaczej jest
w odniesieniu do alimentów na rozwiedzionego małżonka – ten aspekt zostanie pominięty
w bieżącym wpisie. 

Jako praktykujący radca prawny muszę stwierdzić, że bardzo często alimenty są mylone z karą. Niejeden raz słyszałam wypowiedzi typu: zobaczysz, jakie alimenty dostaniesz! (czyli jakie będą od ciebie zasądzone). Bardzo zastanawia mnie też sytuacja, w której na pytanie
np. prowadzącej popularny program o remontowaniu domów potrzebującym rodzinom:
A z czego wy żyjecie? pada odpowiedź – żyjemy (wszyscy) z alimentów na dzieci,
ze świadczeń na dzieci i z 500 +. Wtedy mam ochotę zapytać: no dobrze, ale z czego żyje dorosły? I tutaj dochodzimy do sedna mojego tekstu. 

Kiedy się należą?

Alimenty – a przypominam, że piszę obecnie wyłącznie o alimentach dla dzieci –
to świadczenie, które ma zapewnić dziecku środki na zabezpieczenie jego potrzeb. I teraz pierwsza sprawa – określenie potrzeb. W prawie obowiązuje taka zasada, która nazywa się zasadą równej stopy życiowej. Oznacza ona, że poziom życia powinien odpowiadać poziomowi życia rodziców. Naturalnie jest cała paleta takich sytuacji, w których poziom życia rodzica jest dramatyczny, ale tylko dlatego, że rodzic nie robi tego, co powinien. Przykłady: bieda spowodowana niepodejmowaniem pracy, alkoholizm, skłonność do popełniania przestępstw, itd. Potrzeby należy jednak dostosować do potencjalnych możliwości. Trzeba odtworzyć i zasymulować stan, jaki byłby, gdyby rodzina była cała i społecznie zdrowa. Trudno bowiem uznać za usprawiedliwioną potrzebę chęć studiowania na Sorbonie w rodzinie, która w normalnym obrocie spraw jest w stanie jedynie zapewnić dziecku studia na publicznej uczelni w miejscu zamieszkania i to pod warunkiem, że student sam by dorabiał. 

Nie tylko z jednej strony…

Kolejna kwestia to fakt, że obowiązek alimentowania dziecka spoczywa na obojgu rodzicach. I to spoczywa w częściach równych. Dziecko zazwyczaj zamieszkuje z jednym z rodziców
i wówczas należy od należnych świadczeń odliczyć wartość tzw. osobistych starań
o wychowanie – to, że rodzic gotuje, sprząta, chodzi do lekarza, na wywiadówki, etc.
Te świadczenia też mają wartość. To dlatego zazwyczaj alimenty od rodzica, który
nie zamieszkuje na co dzień z dzieckiem są wyższe. Ale alimenty od rodzica, z którym dziecko
nie zamieszkuje, nie obejmują całości kosztów utrzymania dziecka – o tym też warto pamiętać. 

Na ten moment to wszystko o alimentach na dziecko. Planuję jednak kolejne teksty w tej tematyce: alimenty na współmałżonka, zmiana wysokości alimentów, zakończenie procesu alimentowania. Jeśli masz, pytania, zadaj nam je pod artykułem!