0

Jak znaleźć w sobie siłę, żeby przebić mur niemocy? To pytanie często pada na terapiach psychologicznych.

Pozwól, że opowiem Ci jak to wyglądało u mnie…

Żyjąc już 18 lat z alkoholikiem i agresorem, byłam tak osłabiona psychicznie, że czułam jakbym stała pod „ścianą”, za którą jest nie  wiadomo co, może coś lepszego, a może co gorsza – coś złego.

Byłam współuzależniona, z bardzo niskim poczuciem własnej wartości, przewrażliwiona na punkcie bezpieczeństwa dzieci i swoim. Starałam się robić wszystko, żeby Pan i Władca nie miał powodu do nerwów. Nie miałam pieniędzy, pracy ani pomocy ze strony rodziny. Czułam, że utknęłam już na zawsze w „moim piekle” i nie ma dla mnie ratunku.

Więc jak mi się udało?

Jak można się domyślić, nadmiar kłód rzucanych pod moje nogi nie  sprzyjał pozytywnym myślom. Więc jak znaleźć w sobie siłę, żeby sprzeciwić się agresorowi? Aby znaleźć dach nad głową i zapewnić dzieciom bezpieczeństwo bez niczyjego wsparcia?

Zauważyłam, że coraz częściej wstydzę się przed dziećmi tego, z jakim człowiekiem są skazane żyć przez moje wybory. Utrwalałam sobie w głowie, że odejście to jedyne rozwiązanie, że będzie coraz gorzej, jeśli zostaniemy. Coraz częściej bałam się o własne życie, ale nie miałam w sobie siły, bo nadal byłam „bezwartościową”  kobietą, która z niczym sobie nie poradzi.

Zaczęłam szukać sposobu na podniesienie psychicznie siebie samej, żeby nabrać sił i stawić czoła najtrudniejszej decyzji w  moim życiu.

Znalazłam afirmacje na YouTubie. Wychodząc co rano z psem, słuchałam cudownego głosu Ani Aftowicz, który zakorzeniał w mojej  głowie inne przekonanie o samej sobie. Naprawdę czułam się po nich lepiej, a moja psychika rosła w siłę. Wtedy jeszcze nie poszłam po pomoc do psychologa, ponieważ na tamtą chwilę zarówno finanse, jak i czas oczekiwania na wizytę z NFZ na to nie pozwalały.

I co dalej z tymi afirmacjami?

Może słyszałaś o tym, że jak się powtórzy coś wystarczająco wiele razy to nasz mózg w to uwierzy i życie zacznie się właśnie tak układać.

Jeśli tego nie próbowałyście, to polecam z całego serca. Warto dobrze mówić do siebie…

Moje nowe nastawienie, dzieci, które prosiły, żeby się wynieść jak najdalej od ich ojca, oraz lęk przed tym, do czego może się posunąć ten człowiek, sprawiły, że nie miałam już wyboru. Jednego wieczora, na prośbę mojej córki, zadzwoniłam po policję, którą zawsze bałam się wzywać. Po tym zdarzeniu wiedziałam, że już nie ma odwrotu i muszę rzucić się  w nieznane. „Przebiłam” ten mur strachu, który dzielił mnie od spokoju  i harmonii w życiu. Cały czas powtarzałam sobie, że dam radę, że nic gorszego, od tego co przeszłam, już mnie nie spotka. Nareszcie odetchnęłam pełną piersią i choć na początku nie było łatwo, to byliśmy już bezpieczni, a ja byłam z siebie niesamowicie dumna. Po tych przejściach wiem, że pokonam wszystko.

Jeśli zastanawiacie się nad odejściem, to nie zwlekajcie, bo za tą  ścianą czeka tylko samo dobro.

Photo by National Cancer Institute on Unsplash