0

Dbanie o higienę jest bardzo ważnie i powinno się tego uczyć dzieci już od najmłodszych lat. Jedne maluchy jest do tego łatwiej przekonać, drugie trudniej. Jest to zrozumiałe i logiczne. Nie chodzi tu o to, żeby podchodzić do tego tematu w sposób pedantyczny i paranoicznie wszystko czyścić, ale po prostu wykonywać to, co do nas należy, aby wszystkim w domu lub mieszkaniu żyło się lepiej.

Jak zachęcić dziecko?

Nie można mu kazać sprzątać. To ma wyjść z poczucia jego obowiązku i kojarzyć mu się czynnością, dzięki której może poczuć się zadowolony z siebie, że zrobił coś dla siebie oraz domowników. Strzałem w dziesiątkę może być pokazanie mu zdjęć domów czy pokoi, które są w opłakanym stanie przez brak sprzątania w nich (nietrudno o takie w internecie) i dopowiedzieć: widzisz, tak będzie wyglądać dom, gdy się w nim nie sprząta. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że dziecko się przerazi i z obawy, żeby same nie doświadczyły czegoś takiego w swoim domu, zaczną same nam pomagać i będą się pytać, co zrobić, aby było czysto. Oczywiście jest to drobna manipulacja, która przez niektórych może być traktowana jako nieetyczna. Jednak cel uświęca środki, a gdy dzięki temu dziecko od małego będzie chciało sprzątać, myślę, że minimalizuje ten podstęp.

Jednak gdy takie drobne rzeczy nie pomagają, zawsze można podjąć się bardziej radykalnego rozwiązania i po prostu sami możemy przestać sprzątać i czekać aż dziecko samo zauważy sterty naczyń, prania czy kurzu na podłogach i samo z siebie zacznie sprzątać. Dzieci wbrew pozorom są bardzo spostrzegawcze, więc taka metoda może zadziałać.

Ostatnia metoda – przekupstwo. Jak posprzątasz, to albo ci coś dam, albo jeśli będziesz przez jakiś czasu wykonywał dany obowiązek, kupie ci zabawkę. Może i jest to nieetyczne, ale z innego punktu widzenia jest to już nauka pracy, gdzie za czas poświęcony w pracy, mamy wypłatę. Dziecko za czas, w którym będzie sprzątać, dostanie zabawkę. Jest to niejako przygotowanie już do dorosłego życia.

Podział obowiązków

Natłok zadań zwykle sprawia, że na samym początki jesteśmy już zniechęcani. Zanim zaczniemy, także na samym początku nie każmy dziecku sprzątać całego domu. Wystarczy rozdzielić obowiązki tak, żeby dziecko widziało, że nie zostało z nimi samo. Na przykład, jeśli rodzic zrobił obiad, dziecko po nim posprząta. Jedno odkurzy podłogi, drugie natomiast je umyje. Ktoś posegreguje śmieci, druga osoba je wyniesie. Wtedy nikt nie jest sam z obowiązkami i spokojnie możemy założyć, że robimy wszystko razem. Każdy ma inne preferencje – jeden woli zmywać, inny prasować ubrania. Trzeba się spytać dziecka, co woli robić, a następnie chwile później sprawdzić, czy robi to dobrze. Gdy robi coś nie tak, nanieść stosowne uwagi, zasugerować, co może zrobić inaczej. Sukces jest w komunikacji. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa to klucz do zrozumienia siebie nawzajem i do rozwiązania problemów. Niby proste, a niestety większość ludzi o tym zupełnie zapomina.

Pamiętajmy, że wspólne sprzątanie jest przede wszystkim dla naszego dobra. W dziecku wykształca się poczucie obowiązku, a my sami dzięki temu możemy mieć czystość oraz porządek w swoim własnym domu.

Zdjęcie: Jess Zoerb on Unsplash

Zobacz także:

Porządek w domu na dłużej