Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak patrzysz na życie?

woman spreading her arms

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak patrzysz na życie? Czy masz świadomość, że to nie ludzie Cię denerwują tylko Ty się denerwujesz ludźmi? Jak często używasz słowa muszę? Czy Twoje opinie oparte są na faktach, czy jeśli nie są, masz tego świadomość?

Wiele pytań już na początku. Jednak jeśli jesteś w stanie odpowiedź na nie, jesteś już w połowie drogi, aby zrozumieć gdzie są twoje przekonania i czy one Ci służą czy spowalniają i wpędzają w jakąś pułapkę. Ja już w jakiś sposób zrozumiałam, że wpędziłam się w jakiś wir pracy, opinii na swój temat. Uświadomienie sobie tego, daje poczucie, że mogę się uspokoić, pozwolić sobie na pewne zachowania a przede wszystkim obudzić w sobie sprawczość, to ja daje i odbieram sobie szansę. To ja daje i odbieram sobie nadzieje. Opowiem Ci jak doszłam do takich wniosków. Może zacznijmy od wyjaśnień, jak zdałam sobie sprawę z tego, jak patrzę na życie.

Pora na przykład. Szklanka ląduje po śniadaniu zamiast do zlewu, to pod stół. Rozbija się, kawałki szkła leżą pod stołem. Dlaczego Ty patrząc denerwujesz się zaistniałą sytuacją a Twój dorosły syn śmieje się i mówi, że to na szczęście. Czy on widział inną sytuację? Czy szklanka w jego oczach nie stłukła się? Oboje widzieliście to samo z jednym wyjątkiem… Ty się wkurzyłaś, on rozbawił. Zarówno Ty jak i twój syn mieliście wpływ na to co poczuliście.

Tak działamy, jest sytuacja, my na nią reagujemy emocjami, naszym zachowaniem, mamy w czasie tej sytuacji jakieś myśli. Ty uznałaś, że reagujesz złością, on roześmiał się. Te myśli, w gruncie rzeczy mogą być opiniami nie opartymi na faktach. Warto zdać sobie sprawę, że twoje opinie, przekonania nie zawsze Ci służą i praca nad nimi wymaga od ciebie przede wszystkim chęci do działania. Nic nie jest w stanie zmienić się w naszym sposobie myślenia bez nas. Ewidentnie nie szklanka Cię zdenerwowała, nie to że się stłukła, ale to ty siebie zdenerwowałaś.

Słowo muszę jest stałym gościem w Twojej głowie i powtarzasz je jak mantrę, muszę wstać, muszę  iść, muszę się uczyć, muszę posprzątać, muszę pracować. Jak patrzysz na życie, ile na raz przymusu w tym wszystkim?!

Jednak wypowiadając to słowo sama wpędzasz się w tą pętlę myślenia w takich kategoriach. Przykład, tak lubię mówić na przykładzie, muszę iść do pracy, czy chcę iść do pracy bo dzięki temu zapłacę rachunki. Rozumiesz już na czym polega istota tego słowa. Wyjdź z założenia, że Ty nic nie musisz. Na dodatek, to bardzo ważne, zauważ, że nikt nie może Cię do niczego zmusić. Podejmujesz własne decyzje oparte na wiedzy, doświadczeniu i przede wszystkim bądź tego świadoma.

Opinie, czasem miałam wrażenie, że moje życie składało się z jednej wielkiej opinii na mój temat, na temat innych i na temat świata. Zaznaczę od razu masz prawo do swojej opinii i masz prawo ją wyrażać. Jednak jak często wypowiadasz opinię, które ani trochę nie są oparte na faktach a Ty w nie uparcie wierzysz, myśląc, że jest inaczej. Spójrz na przykład, jestem nudną osobą bez zainteresowań. I teraz ja mogłabym Cię od razu zapytać, w Twoim przekonaniu co znaczy być nudną osobą, kolejne czy brak zainteresowań równoważny jest z byciem nudną osobą. Widzisz już o czym mówię?

Zadaj sobie pytanie czy moja opinia jest faktem czy tylko opinią, jeśli tylko opinią bez potwierdzenia w faktach, miej tego świadomość.

Szukaj faktów na swój temat. Zmierz się z tym na poziomie rzeczywistości. Nie wierz, że opinia jest faktem. Możesz w miejsce zdania o byciu nudną wpisać co chcesz, ale zakładam, że w dużej większości opinie nie będą miały odbicia w faktach. Opinia bez potwierdzenia jest ok, jednak chcę Ci uświadomić, że największym błędem jest traktowanie opinii, jak niezbitego faktu.

Ja przez długie lata wyrażałam opinie, żyłam w jakiś schematach, które nie służyły mi. Głośno mówiłam o swoich przekonaniach. Tylko niestety nie miałam przekonań wspierających. Uważałam, że żyje sama dla siebie, że zawsze dam sobie radę. Uważałam, że jak nie będę mieć pracy to będę nieudacznikiem. Przekonanie, że praca kształtuje charakter, tak mocno zakorzeniłam w sobie, że z czasem nie dawałam sobie prawa do odpoczynku. Denerwowałam się wszystkim, mówiąc że wszystko mnie denerwuje. Dziś już wiem, że to ja się denerwuje, ja odebrałam sobie nadzieję w pewnym momencie swojego życia. Ja upatrywałam szczęście, w nieodpowiednich miejscach. Nie zadając sobie nawet pytania, co znaczy dla mnie pojęcie szczęścia. Rozumiejąc to wszystko można spojrzeć na życie z większą akceptacją.

Dla mnie sama akceptacja była już związana z opinią, że przecież, jeśli ja zaakceptuje stan w jakim jestem, oznaczać będzie, że się poddałam. Dla mnie nie było nigdy sytuacji, w której nie chciałabym czegoś więcej. Nie umiałam odpuszczać. Wiesz, nie chodzi o to, żeby odpuścić wszystko, nie robić nic, powoli poddawać się monotonni. Chodzi o to, żeby świadomie zaakceptować, że nie masz wpływu na wszystko. Niektóre sytuacje, nie miały prawa skończyć się inaczej. Przecież, jeśli gotujesz obiad, pracujesz zdalnie, karmisz dziecko i co jakiś czas wyjmujesz i wkładasz pranie, doprowadzasz do tego, że obiad się przypali, praca nie wyjdzie, dziecko się nie naje a którejś partii prania nie wyjmiesz w odpowiednim momencie.

Jak to czytasz, dajesz szanse powodzeniu tej misji? Ja robiłam wszystko na raz, nie potrafiąc zrozumieć, dlaczego coś w tym wszystkim nie gra.

Patrząc na fakty, nie miało prawa grać. Dziś wiem, że odpuszczanie to nie moja słabość, nie przegram bo to nie rywalizacja. Wiesz, najciekawsze jest to, że rywalizowałam sama ze sobą bez jakichkolwiek postaw myślałam, że gram sama ze sobą w jakąś grę, w której ktoś wygra. Ja jak o tym teraz myślę, mam łzy w oczach. Walczyłam sama ze sobą, nie mając najmniejszej szansy na wygraną.

Przekonania, myśli, opinie, słowa, jak to wszystko wpływa na nas… Często wystarczy przeformatować przekonanie, które nas nie wspiera na takie, które nas wspiera, żeby nasza perspektywa się zmieniła. Wszystko zaczyna się w głowie i nawet jeśli odczujesz, że zmiany, które wprowadzasz nie od razu są jakby Twoje, wszystko jest w porządku. Tak jest, że nie wszystko co od razu nam służy wydaje się nasze. Ile razy nie zmieniłaś czegoś bo to stare przekonanie było wygodne? Wiesz o czym mówię to ta pizza wieczorem, która Ci nie służy ale wygodnie ją zamówić, pomyśl o tym….