0

W moim życiu miałem już styczność z kurzajkami i poznałem na własnej skórze, jak bardzo są uciążliwe. Testowałem wiele sposobów, zapłaciłem kilkaset złotych i niestety mam już doświadczenie z tymi zmianami skórnymi. Mam nadzieję, że moje doświadczenia pomogą komuś, gdy będzie musiał się zmierzyć z tym wirusem.

Jak się zarażamy?

Ja „swoją” kurzajkę złapałem prawdopodobnie na siłowni, tzn. złapałem wirus HPV, który jest odpowiedzialny za powstawanie kurzajek. Jego nosicielem jest 3/4 osób na świecie, tylko że u większości jest on uśpiony. Wirus do organizmu dostaje się przez skórę (są to głównie rany otwarte),  aktywuje się w danym miejscu i tam rozwija. Często od 2 do 3 miesięcy. Zmiany czasem zanikają same, czasem utrzymują się i robią się coraz większe. I tu pojawia się pytanie, jak się wtedy zachować? Na pewno nie dłubać, nie rozdrapywać, ponieważ może się roznieść i wtedy pojawi się problem. Zrobiłem tak kiedyś i z jednej kurzajki na palcu u stopy zrobiło mi się 7. Także nie polecam 😉

Wymrażanie

Jest to jeden ze sposobów. Kupujemy Undofen w drogerii lub aptece i za jego pomocą robimy kuracje zamrażania, żeby osłabić rdzeń kurzajki, a w konsekwencji, mówiąc najprościej, zbić. Jest to sposób, który czasem działa czasem nie. To był mój pierwszy sposób, jednak mało podziałał. Zacząłem wychodzić poza działania z instrukcji, nacinałem kurzajkę skalpelem i przykładałem od razu preparat. Skuteczność u mnie pól na pół. Jednak na mniejsze zmiany można spróbować.

Dermatolog

Zmęczony brakiem rezultatów zapisałem się do dermatologa i ten zastosował wycinanie nagrzanym nożem. Podał znieczulenie i wypalił mi dziurę w nadgarstku, pozbywając się nieproszonego gościa. Jednak nie zrobił tego dokładnie i kurzajka odrosła, przez co poszedłem jeszcze raz. Gdy już myślałem, że mam spokój, odrosła po raz trzeci. Poszedłem do innego specjalisty i dopiero za trzecim razem pozbyłem się jej. Jednak wielką bliznę mam do dzisiaj. Dodam, że każde wypalanie to koszt 150-200 zł.

Z pomocą przychodzi natura

Najtańszy specyfik – darmowy – pomógł mi najlepiej. Zioło, które rośnie w lesie, a nazywa się glistnik jaskółcze ziele. Roślina z małym, żółtym kwiatkiem jest naturalnym antybiotykiem. Wystarczy znaleźć ją w lesie i systematycznie zrywać, łamiąc łodygę na pół, wcierając sok w niej zawarty w miejsce, gdzie mamy kurzajkę. Gwarantuję, że pomoże. Jednak, jeśli nie mieszkamy obok lasu lub jesteśmy niecierpliwi, polecam kupić ekstrakt lub olej z tego zioła. Koszt koło 25 zł. Pomaga szybciej, jednak jego minusem jest zapach amoniaku i konieczność zachowania ostrożności podczas aplikacji. Najlepiej wykałaczką lub patyczkiem do uszu. Polecam również wcześniej natłuścić miejsce naokoło kurzajki, żeby płyn nie zaatakował zdrowej skóry.

Mam nadzieję, że moje doświadczenia pomogą komuś w leczeniu tej paskudnej dolegliwości i ktoś będzie uczyć się na moich błędach.

Zdjęcie: Canva

Zobacz także:

WSTYD. Cichy wróg Kobiet!

Problemy wieku dorosłego – trądzik