Jak inwestujemy w przyszłość dzieci? Eko-logicznie!

Kiedy myślimy o przyszłości naszych dzieci, najczęściej w głowie pojawiają się nam obrazy ładnego domu, samochodu, dyplomu dobrej uczelni czy wyobrażenia dostatniego życia. Tymczasem być może niewiele z nas ma świadomość, że tempo obecnych zmian klimatycznym może przekreślić realizację tych pięknych wizji przyszłości. Osoby pracujące aktywnie na rzecz klimatu nie mają wątpliwości, że potrzebujemy działać szybko i propagować tę wiedzę na wszystkich możliwych frontach. 

To, na czym mi zależy, to aby pokazać Wam, jak może się zmienić życie zarówno nasze, jak i naszych dzieci na przestrzeni kilku czy kilkunastu najbliższych lat, jak również co możemy zrobić, aby żyło nam się lepiej już teraz.

Czy wiecie, że całkowite zasoby wodne w Polsce są na podobnym poziomie jak w Egipcie? 

Ale zaraz – co nas obchodzi roczna ilość opadów? Jaki to może mieć wpływ na moje życie, jako osoby mieszkającej w mieście?

Pewnie to była Wasza pierwsza myśl, zgadza się? Niestety, ma wpływ i to ogromny. 

Przede wszystkim opady to rolnictwo, a rolnictwo to znaczna część tego, co jemy; nawet jeżeli po swoje zakupy udajemy się do supermarketu albo na bazar, a nie bezpośrednio do rolnika. Jesteście mięsożercami? Ale przecież zwierzątka karmione są właśnie paszą roślinną; tak więc to od ilości wody zależy, ile zwierząt hodowlanych będą w stanie utrzymać rolnicy. Naturalnie, nasuwa się pytanie: czy ta ilość roślin wystarczy, aby nakarmić i nas, i zwierzęta?

Od kilku lat widzimy regularnie nagłówki artykułów, przypominające o kolejnych podwyżkach cen i wygląda na to, że jeśli nie zostaną wprowadzone szeroko zakrojone zmiany, czekają nas poważne trudności – niestety, nie tylko ekonomiczne.

Czy jesteśmy skazani na coraz wyższe ceny żywności, a przez to trudniejsze warunki życia?
W pewnym sensie tak, nie mamy bowiem osobiście wpływu na światową gospodarkę. Jednak jest iskierka nadziei. Przecież rynkami, nawet tymi największymi, rządzą zasady popytu i podaży, więc jeśli zmienimy swoje zwyczaje zakupowe, producenci będą potrzebowali wyjść nam naprzeciw. 

Więc jak? Zaczynamy razem?

Jest początek roku, to dobry czas, aby próbować zmian – także wdrażać rozwiązania w kierunku bardziej świadomego ekologicznie życia. Gdy sama kilka lat temu zaczynałam działać, ustaliłam sobie taki cel, że tylko jeden raz w miesiącu wprowadzę zmianę, którą będę stosowała przez resztę miesiąca. Dlaczego tak mało? Otóż są ku temu powody:

  • Zdaniem niektórych naukowców każdy nawyk kształtuje się przez minimum 21 dni – dodałam więc kilka dni na jego utrwalenie.
  • Jedna zmiana na miesiąc wydaje się być niewielka; dopiero po kilku miesiącach uświadamiamy sobie, ile rzeczy zmieniliśmy w swoim życiu.
  • Łatwiej zachęcić domowników, jeśli co jakiś czas proponujemy nowość, do której zdążą się przyzwyczaić
  • Co ważne: jeśli coś pójdzie nie tak, nie biczujemy się, tylko idziemy dalej i staramy się nie popełniać tego błędu w przyszłości. 

Jak poszło w moim przypadku? Fantastycznie! Większość wyuczonych wtedy nawyków mam do dziś, choć część ewoluowała i już jest zupełnie inna. Nie żałuję ani minuty poświęconej na takie działania.

Przy okazji, jako mama zauważyłam w tych działaniach dodatkowy plus. Mam temat do rozmów z synem: nie tylko o przyszłości, ale też o tym, co jest dla nas ważne, jakie cele mamy i jak to wpływa na nasze życie. Gratis: otrzymałam dodatkową nić relacji, a to przecież dla matki wartość bezcenna.

Przygotowałam dla Ciebie kilka propozycji, od których możesz zacząć. Pamiętaj – Ty tez nie rób wszystkiego na raz. Zacznij od rozmowy z domownikami. Zastanów się, w jaki sposób rozpocząć zmianę. Na wdrażanie przyjdzie czas!

Naprawiaj, nie wyrzucaj! 

Pandemia wyzwoliła w wielu osobach talenty majsterkowania, robótek ręcznych czy innych eksperymentów. Warto pamiętać o zasadzie, że jeśli możemy coś jeszcze naprawić, to lepiej to zrobić, zamiast produkować kolejny śmieć, który będzie z nami następne 400 lat. Majsterkowanie czy przygotowanie segregacji mogą być okazją do wspólnie spędzonego czasu z dzieckiem.

Kupuj rozsądnie!

Chodzi mi o analizę zakupów oraz tego, co wyrzucasz do śmietnika. Ale na początek proponuję Ci: kupuj mnie – a właściwie tylko to, czego potrzebujesz. Planuj posiłki, aby marnować mniej jedzenia oraz ogranicz zakupy w plastiku. Największym wyrzucaniem pieniędzy w błoto jest w mojej ocenie woda butelkowana! Sama w roku 2020 kupiłam dosłownie JEDNĄ butelkę wody i KILKA butelek (max. 5-6) ciemnego napoju znanej firmy. Dodatkowym plusem jest ograniczenie kalorii – więc i figura na tym zyskuje. Jeśli masz możliwość, szukaj opakowań bez plastiku lub produktów luzem. Jeśli masz w domu woreczki, zabieraj je z sobą na zakupy i wykorzystuj aż do zdarcia. Jako społeczeństwo stajemy się bardziej świadomi, widać to na przykładzie reklamówek – tzw. zrywek dostępnych na działach owoców i warzyw – ich zużycie w ciągu ostatnich dwóch lat spadło o połowę. Poza tym na swoim przykładzie zauważyłam, że w trakcie pandemii zaoszczędziłam pieniądze – bo nie jadłam na mieście, nie kupowałam przekąsek i gotowałam w domu.

Wymyśl sobie cel!

Mamy początek roku, może by dodać do swoich postanowień noworocznych jakiś ekologiczny cel? Ja mam niekupowanie ubrań, ponieważ moja szafa pęka w szwach, a przemysł modowy to kolejny ogromny truciciel środowiska. Korzystam z popularnych aplikacji do wymiany ubrań – i Tobie również polecam!

Zaszalej!

Może masz jakiś swój, inny pomysł na to, jak pomóc środowisku? Może, jeśli posiadasz ogródek, dodasz do niego fragment kwietnej łąki? Wspaniale wypoczywać wśród kwiatów polnych – a przy okazji będzie mniej koszenia! Zastanów się, jakie urozmaicenia możesz wprowadzić w swoim życiu, aby pomóc przyrodzie.

Czy warto inwestować w ekologiczne rozwiązania? Moim zdaniem: nie ma innej możliwości. Niektóre z nich (i znaczna większość tych, które Ci proponuję) są nie tylko dobre dla środowiska, ale także korzystne dla Ciebie – bo ekologia lubi się opłacać! A na pewno się odpłaci – więc szanujmy matkę Ziemię i zmieniajmy nasze otoczenie na lepsze!