1

W każdej kobiecie mieszka coś, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Coś, co pulsuje pod skórą codzienności, pod obowiązkami, pod uśmiechami, które tak często są wymuszoną tarczą. To skarbiec – pełen intuicji, mądrości, pamięci, siły i czułości. Skarbiec, który dziewczynka otrzymuje w chwili narodzin, kobieta w sobie nosi, a matka przekazuje dalej – nawet wtedy, gdy nie zdaje sobie sprawy, że to robi. Bo moc kobiety istnieje nawet wtedy, gdy ona o niej zapomina. A może właśnie szczególnie wtedy.

Wewnętrzna moc nie jest jak coś, co trzeba zdobywać. Ona jest jak światło. Niewidoczne, dopóki nie pozwolimy mu się objawić. Przypomina żar ukryty pod popiołem – wystarczy oddech, jedno świadome spojrzenie do środka, a zaczyna tlić się coraz mocniej.

Świat uczy nas tak wielu rzeczy: jak być produktywną, jak radzić sobie z presją, jak planować, jak udowadniać swoją wartość. Ale niemal nikt nie uczy nas, jak wracać do siebie. Jak wsłuchać się w intuicję. Jak słyszeć własny głos, kiedy wszyscy mają wobec nas oczekiwania; Jak nie zagubić się w rolach: matki, partnerki, córki, pracownicy, przyjaciółki.

Kobieta łatwo zapomina o sobie, bo jej serce potrafi kochać tak mocno, że stawia innych przed sobą. A jednak ten zapomniany głos – cichy, delikatny, mądry – nigdy nie milknie. Czeka cierpliwie. Czeka na moment, w którym ona odważy się spojrzeć do środka i zapytać: „Kim jestem naprawdę, kiedy nikt niczego ode mnie nie chce?”

To właśnie wtedy zaczyna wracać jej wewnętrzna moc.

W świecie, który celebruje głośność, przebojowość i nieustanną aktywność, prawdziwa siła kobiety jest paradoksem. Ona jest cicha. Czasem ledwo wyczuwalna. Jest w chwili, gdy kobieta wstaje po raz setny, choć poprzedni raz ją złamał, jest w momentach, gdy płacze w ciszy, ale następnego dnia znów tworzy życie: przygotowuje śniadanie, prowadzi dzieci do szkoły, idzie do pracy, odbudowuje to, co zostało poruszone. Jest w jej zdolności, by kochać mimo ran i ufać mimo rozczarowań.

Tej mocy nie zobaczy się na zdjęciach. Nie przeczyta się o niej w CV. Ona istnieje w codzienności – w tej małej, niezauważanej, a jednak najbardziej prawdziwej.

W sercu kobiety istnieje pamięć, która nie pochodzi z książek, ale z rodów. Pamięć instynktu. Pamięć praprababek, które żyły blisko natury, intuicji i swojej prawdy. To pamięć, którą Marta – twórczyni Koron Mocy – przywołuje w swoich opowieściach i pracach, przypominając kobietom, że ich siła nie jest czymś nabytym. Ona jest odziedziczona.

To pamięć ciała, które wie, kiedy coś jest prawdą; To pamięć duszy, która czuje, zanim zrozumie; To pamięć kobiecego świata, w którym czułość była walutą, a mądrość przekazywano symbolami, historiami, spojrzeniem.

Kiedy kobieta zaczyna odzyskiwać tę pamięć, dzieje się coś niezwykłego – wraca do siebie sprzed tego, jak nauczyła się wątpić.

Czułość była przez lata uznawana za słabość, delikatność, którą trzeba ukrywać. Tymczasem to właśnie czułość jest jednym z najpotężniejszych skarbów kobiet. To z niej rodzi się zrozumienie, empatia, zdolność budowania więzi. Czułość widzi to, czego inni nie widzą, słyszy to, czego inni nie słyszą, i tworzy przestrzeń, w której inni mogą być sobą.

Czułość nie jest krucha, jest mocna. Jest jak woda – potrafi otulić, ale potrafi też wyrzeźbić skałę. To dzięki niej kobiety potrafią uzdrawiać – siebie, innych, swoje światy.

Najpiękniejszy moment w życiu kobiety to nie ten, w którym osiąga sukces według standardów świata. To moment, w którym zaczyna siebie rozpoznawać. Kiedy po latach uciszania własnych potrzeb, zaczyna je słyszeć. Kiedy przestaje żyć w trybie „muszę”, a zaczyna w trybie „chcę”. To moment, w którym jej energia zmienia się tak wyraźnie, że widać to w jej oczach, w ruchu, w sposobie, w jaki mówi „tak” i „nie”.

To moment, w którym zaczyna świecić.

Nie światłem perfekcji, ale światłem prawdy; Nie światłem imponowania, ale światłem bycia; Nie światłem udowadniania, ale światłem wewnętrznej zgody.

I to jest światło, którego nie da się nie zauważyć.

Każda kobieta – bez wyjątku – ma w sobie skarby, które czekają na odnalezienie. Skarby złożone z intuicji, odwagi, czułości, mądrości, kreacji, dzikiej siły i zdolności kochania ponad logiczne uzasadnienia. Te skarby są nie tylko częścią jej natury, ale również jej prawa.

Nie trzeba być gotową; Nie trzeba być idealną; Nie trzeba mieć pustego kalendarza ani idealnych warunków. Trzeba jedynie pozwolić sobie zajrzeć do środka. A tam, w ciszy serca, czeka moc, która może odmienić wszystko.

Towarzyszę kobietom w podróży do własnej wewnętrznej mocy – pozwalam im zobaczyć to, czego często same w sobie nie widzą. Pracuję poprzez symbole, intuicję, słowo i energię. Tworzę Korony Mocy – nie po to, by zdobiły, ale po to, by przypominały, jak wiele w nas jest.

Jeśli czujesz, że to jest moment, by wrócić do siebie – jestem obok.

Zdjęcie: Omar Lopez on Unsplash

JA też jestem ważna

Jak skutecznie uwolnić się od podświadomych przekonań?