3

Żyjemy w cyfrowym świecie i cyfrowej rzeczywistości. Niesie ona ze sobą ogromne szanse i możliwości, ale coraz częściej dostrzegać zaczynamy również zagrożenia. Uzależnienia od korzystania ze smartfona, internetu i mediów społecznościowych są coraz częstsze. Nawet osoby, które myślą, że potrafią w rozsądny sposób korzystać z osiągnięć techniki, przyznają, że często mają problem ze znalezieniem balansu pomiędzy realem a światem wirtualnym. Co możemy zrobić z tą trudną sytuacją? A może to dobry czas na cyfrowy detoks? 

Pewnie wielu z Was to zna. „Mam chwilkę czasu, zobaczę co w internecie. Może wydarzyło się coś bardzo ważnego, a jeszcze o tym nie wiem — szybko sprawdzę kilka serwisów informacyjnych. Nie zaszkodzi zerknąć też na social media, w końcu Facebook (mimo że wielu wieszczyło jego koniec) nadal jest na topie. A może wrzucę też kilka zdjęć na Insta, w końcu miałem to zrobić wczoraj po południu. Został jeszcze Tik-Tok. Wprawdzie jest on dla młodszych, ale trzeba być na czasie, poza tym wiek to nie PESEL, ale stan ducha”.

Potem zostaje jeszcze kilka rzeczy w wirtualnym świecie, które „trzeba” zrobić i, w najlepszym razie, mija godzina lub więcej. Są jeszcze przecież ulubione podcasty do przesłuchania, a wieczorem, chociaż padamy z nóg, nie wypada zostać w tyle z serialami z popularnych platform streamingowych, które, póki co, mają się doskonale.

Tak w wielkim skrócie wygląda większość wolnego czasu prawie każdego z nas. Zaznaczyć trzeba, że mowa tutaj o zupełnie przeciętnych użytkownikach sieci. Są oczywiście osoby, które w internetowym świecie spędzają znacznie więcej czasu. A młodzież? To już osobny temat.

Podsumowując

Cyfrowa rzeczywistość zaczyna pochłaniać nas w coraz większym stopniu. Nasze życie staje się podporządkowane temu, co dzieje się w internecie i świecie wirtualnym. To on często dyktuje nam mody i trendy, preferencje zakupowe. Z niego dowiadujemy się, czym „trzeba” się interesować — co słuchać i oglądać. W mediach społecznościowych często kreujemy alternatywne, lepsze wersje siebie.

Jednakże coraz więcej z nas czuje się przytłoczona internetem, ciągłymi powiadomieniami z naszych smartfonów, tysiącami informacji, które zaczynają nas przerastać i z którymi sobie nie radzimy. Czy więc jesteśmy skazani na taki stan rzeczy? Jak odzyskać cyfrową równowagę?

Często mówimy, nawet się nad tym nie zastanawiając lub żartując, że jesteśmy uzależnieni od smartfona, jego używania czy też przeglądania. Mówiąc kolokwialnie, coś w tym jest. Mechanizm działania uzależnienia od smartfona, podobny jest do najpopularniejszych używek oraz nałogów, które na przestrzeni stuleci się zmieniały, ale które próbowały zawładnąć ludzkim życiem.

Podczas korzystania ze smartfona, gdy scrollujemy (tak, dzisiaj właśnie scrollujemy treści internetowe, podczas gdy jeszcze kilka lat temu przeglądaliśmy je z większą uwagą) w naszym organizmie, wytwarza się dopamina. Jest to czynność, która sprawia nam przyjemność. Czujemy się odprężeni, zrelaksowani. Robimy to, na co mamy ochotę (oczywiście to złudzenie) i za nic w świecie, nie chcemy przyznać, że wpadliśmy w szpony nałogu, choroby. Owszem, naszym zdaniem człowiek, który budzi się rano i w zasięgu ręki chciałby mieć butelkę z alkoholem, ma problem, ale nie my. Tymczasem uzależnienie od smartfona i internetu to nałóg jak alkohol, nikotyna, hazard, a z rzeczy większego kalibru — chociażby narkotyki.

Jak przy innych nałogach, tak i przy cyfrowym uzależnieniu, mamy pozorne przeświadczenie, że to my kontrolujemy sytuację. Jeśli zbyt długo nie mamy możliwości skorzystania ze smartfona i internetu, zaczynamy czuć się źle — stajemy się niespokojni, nerwowi, rozdrażnieni, na niczym nie możemy się skupić. Ponadto możliwość skorzystania z internetu i „przebywania” w wirtualnym świecie daje nam poczucie zadowolenia, satysfakcji. Czasami traktujemy to jako nagrodę — „zrobiłem już wszystko, co dzisiaj miałem do zrobienia, więc teraz na kilka minut zerknę na internet, posiedzę na social mediach itp.”. Jak się to kończy? Czasami mija godzina, czasami dwie, a czasami, jeśli już jest późny wieczór, możemy zorientować się niemal w środku nocy, że zostaliśmy wciągnięci do cyfrowego świata.

Większość smartfonów, bo to w głównej mierze właśnie z nich korzystamy, ma narzędzia służące do monitorowania naszych zachowań w sieci. Jeśli takiego narzędzia nie mamy, możemy bez problemu ściągnąć odpowiednią aplikację, która pomoże nam sprawdzić, co w sieci robimy najczęściej. Najbardziej przydatne będą apki z parametrami takimi jak czas korzystania, liczba otwarć czy też otrzymane powiadomienia.

Otrzymane powiadomienia

Nie jest to tak bardzo istotny parametr. Wprawdzie sms-y/wiadomości nie umarły i chyba nawet w dalszej przyszłość im to nie grozi, ale dzisiaj nie używamy ich już tak intensywnie jak dawniej. Oczywiście nie zapominajmy o całej masie innych powiadomień, które chcą „przejąć” naszą uwagę.

Liczba otwarć

Jest to najważniejszy wskaźnik. Powie on nam, jak często sięgamy po telefon. A okazać się może, że w ciągu dnia, robimy to bardzo często. Wystarczy chwila wolnego czasu i nasza dłoń wędruje w kierunku telefonu, by „coś sprawdzić”.

Czas korzystania

Czas przejść do meritum sprawy i najważniejszych informacji, których udzielić może nam parametr pokazujący czas korzystania ze smartfona. Dzięki niemu dowiemy się, ile czasu spędziliśmy z aktywnym telefonem, oraz która aplikacja, jest dla nas szczególnie „groźna”.

Pewnie spora liczba osób najwięcej korzysta z przeglądarki internetowej. Wiadomo, wszyscy lubimy wiedzieć, co się dzieje w naszym bliższym i dalszym otoczeniu. Dobrze jest też korzystać z różnych źródeł, by móc wyrobić sobie własny pogląd i ocenę danego zjawiska, wydarzenia. Ale czy warto i czy trzeba koniecznie sprawdzać kilkanaście serwisów informacyjnych na dzień? Jak później ma sobie z tym wszystkim poradzić nasz umysł?

Kolejną grupą osób, które sporo mogą dowiedzieć się o sobie, przeglądając swoją internetową aktywność, będą miłośnicy mediów społecznościowych. Mimo że pozwalają one być w stałym kontakcie z kimś/czymś, co lubimy, to są one prawdziwym „pożeraczem” czasu. Często absorbują nas niemal w 100%, sprawiając, że dosłownie zapominamy o całym świecie, w tym o nas samych i naszych najbliższych, którzy nie są po drugiej stronie ekranu, ale tuż obok nas — po drugiej stronie stołu w czasie wspólnego posiłku, czy na kanapie, relaksując się po ciężkim dniu w pracy.

Zdjęcie: Inspa Makers on Unsplash

Internet nie zapomina

Czy Twoje dziecko uzależnia się od telefonu?