1

Ostatnio trafiłam na ciekawy rozdział książki. Dotyczył on nawyków ludzi sukcesu, było tam napisane między innymi to, że sukces budują codzienne, rutynowe zadania.

Trudno się z tym nie zgodzić.

Czytając to, tknęła mnie jedna myśl, że na naszą samoocenę (jej wzrost lub spadek) też wpływają nasze codzienne, czasami nieświadome, zautomatyzowane działania – nasza rutyna.

Zanim jednak zacznę, pragnę zaznaczyć, że rutyna to coś normalnego, coś co dotyczy każdego z nas. Nasz umysł potrzebuje takich “z góry” wiadomych poleceń, a my sami tym bardziej, aby nie musieć co krok podejmować świadomej decyzji nawet w tak prozaicznych zadaniach, jak mycie zębów czy jak wykonać standardowe obowiązki. Automat, rutyna – jest nam potrzebna, aby działać, a nie wciąż się zastanawiać.

A teraz zastanówmy się nad jasną i ciemną stroną rutyny i jej wpływem na nas. Przyjrzyjmy się, jak za pośrednictwem rutyny możemy sobie budować lub rujnować samoocenę.

  1. Tworzy strukturę naszych działań. Dając sobie powtarzalność i regularność podejmowania pewnych działań, możemy zachować “porządek w głowie”.
  2. Wzmacnia poczucie sprawczości. Właśnie dzięki tej regularności realizujemy “małe cele”, kończymy małe zadania (np. spacer, wykonane obowiązki domowe, aktywność fizyczna, którą regularnie uprawiasz) dają dowód na to, że realizujemy rzeczy.
  3. Buduje zaufanie do siebie i samodyscyplinę. Jeżeli tego nie widzimy w codziennych działaniach, to uświadomienie sobie, że robimy regularnie jakieś prace, nawet jeżeli bardzo nam się nie chce. To właśnie jest budowa samodyscypliny. A dotrzymywanie sobie słowa, trzymanie się tego co sobie założyliśmy – buduje zaufanie do siebie.
  4. Daje poczucie kontroli oraz chroni przed chaosem, przed poczuciem wytrącenia. Nawet jeżeli coś nas rozproszy, to właśnie dzięki rutynowym zachowaniom możemy wrócić na właściwe tory i działać dalej.

To pozytywne strony rutyny i tego, jak może wspierać nas w pracy lub w podtrzymywaniu swojej samooceny na zdrowym poziomie.

  1. Kiedy te zautomatyzowane działania są mechanizmami destrukcyjnymi, powielanymi bez refleksji nad tym, czy nam sprzyjają, czy nam pomagają, czy dobrze nam robią? Idąc ślepo na autopilocie możemy nieświadomie wciąż podcinać sobie skrzydła lub pewnego rodzaju zachowaniami “strzelać sobie w kolano” własnej samooceny.
  2. Utrata poczucia sensu i motywacji do działania. Robiąc coś automatycznie, z czasem bezrefleksyjnie możemy utracić poczucie sensu danego działania, a przez to stracić motywację, zaangażowanie i popaść w wypalenie (zawodowe, osobiste, relacyjne).
  3. Rutyna może nieświadomie stać się naszym własnym więzieniem, murem, który mocno trzyma nas w naszej własnej strefie komfortu. Przez to nie rozwijamy się, nie doświadczamy nowych rzeczy, nie stawiamy czoła nowym wyzwaniom, które budują naszą wewnętrzną siłę, wiarę oraz zaufanie do siebie.
  4. Przyzwyczajamy się do naszej codzienności tak bardzo, że nawet nie bierzemy pod uwagę, że można inaczej żyć, działać, patrzeć na siebie. Nawet nasze myślenie o sobie staje się zautomatyzowane, “odruchowo” jesteśmy dla siebie krytyczni, bardziej wymagający, bardziej oceniający, a przez to bardziej nie lubiący samych siebie.

Rutyna nie jest dobra, ani zła – to jest narzędzie, które możemy wykorzystywać na własną korzyść lub niekorzyść. Są to działania, które w odruchu mogą budować Twoje poczucie własnej wartości, pewność siebie, poczucie sensu, ale tak naprawdę je niszczyć i to w taki sposób, że tego nie dostrzeżemy, ponieważ czynności na “autopilocie” nie widzimy, robimy je bezmyślnie. 

Pozwól, że przedstawię krótką listę rutyn, które mogą budować naszą samoocenę oraz kilka z tych, które ją “rujnują”.

  • Budzenie się rano z pozytywną intencją dla siebie i dla danego dnia.
  • Regularny ruch, chociaż lekka aktywność fizyczna, która pozwoli na odreagowanie lub relaks (ta w pracy się nie liczy).
  • Regularna nauka lub czytanie książek, czynność, która oznacza inwestycję w siebie.
  • Pisanie dziennika wdzięczności, sukcesów, podsumowanie dnia.
  • Dbanie o swój dobrostan psychofizyczny – sen, dieta, odpoczynek.

  • Poranne i zbyt częste scrollowanie telefonu.
  • Prokrastynacja, czyli odkładanie zadania na wieczne potem.
  • Nadmierna kontrola i perfekcjonizm.
  • Codzienne zadania wykonywane bez refleksji (praca-dzieci-dom).
  • Nawykowe negatywne mechanizmy myśleniowe o sobie, o tym, co nas spotyka.
  • Wieczorne “zamulanie” przed telewizorem.
  • Sięganie po używki w celu relaksu.

Pozwól, że na koniec zostawię Cię z refleksją nad Twoimi rutynowymi działaniami. Które z nich działają na Twoją korzyść, pomagają Ci czuć się dobrze ze sobą, wspierają Twoją samoocenę, wiarę w siebie, a które sprawiają, że czujesz się źle ze sobą i w swoim życiu?

Które z nich możesz zamienić na takie, po których będziesz każdego dnia czuła się dobrze, a przynajmniej lepiej?

Ja głęboko wierzę i w moim życiu ta wiara się sprawdza, że czasami pozwolenie sobie, aby zauważyć co nam szkodzi i zmiana chociaż jednej rzeczy potrafi stworzyć dużo więcej, niż nam się wydaje. Pamiętaj, każda wielka podróż zaczyna się od jednego kroku, ale stawianego regularnie. Może dziś jest ten dzień, aby zmieniając jedną “rujnują” rutynę na wspierającą? 

Dziś jest ten dzień, na wykonanie tego pierwszego kroku.

Życzę ci Cudnego dnia. 

Zdjęcie: Ngo Ngoc Khai Huyen on Unsplash

Nawyki, rutyny kluczem do lepszego dnia

Prokrastynacja czyli ciągłe odkładanie na „jutro”