Zaaranżowanie Przestrzeni – Wywiad z Agnieszką Dirsk Aziralili Aziralili

Jest pani ekspertem od sztuki pozytywnej, pozytywnej przestrzeni, artystką, malarką. Dzisiaj przygotowałam wiele pytań dotyczących zagospodarowania, zaaranżowania przestrzeni w domu, ale nie tylko. Mam nadzieję, że uda nam się w pełni wyczerpać temat, chociaż wiem, że temat przestrzeni to coś, czym pani się pasjonuje.

SAMA MAMA: Czym się pani zajmuje? Skąd ta pasja?

AZIRALILI: Wszystko zaczęło się od sztuki pozytywnej i od obserwacji, jaki wpływ wywiera ona na swoich odbiorców. Później był taki etap doradzania, jak niektóre prace umiejscowić. Kiedy zauważyłam, że ktoś prosi mnie o taką poradę, gdzie ten obraz fajnie by wyglądał albo jak to skomponować, to zaczęłam zagłębiać się w ten temat wnętrza. I dopiero wtedy zaczęłam obserwować, jak bardzo to wszystko jest ze sobą związane, te elementy w naszych wnętrzach i jak bardzo one oddziałują na siebie wzajemnie, a potem na użytkowników. Kiedy na przykład powiesimy gdzieś obraz, okazuje się, że trzeba zmienić kanapę albo że trzeba ją przestawić. Może się też nie zgadzać kolor ściany. To są niesamowite historie, a wnętrza to temat ocean.

SM: Czasami jest tak, że wchodzimy do jakiegoś pomieszczenia, szczególnie szukając domu, mieszkania i czujemy taką niesłychaną energię. Że to jest właśnie to miejsce, w którym bardzo chcemy być. Nieważne, że to miejsce nie jest jeszcze zagospodarowane. Skąd te przestrzenie czerpią tę energię albo skąd my mamy to uczucie, że to miejsce jest przyjazne dla nas?

A: Właśnie to jest ten sposób zorganizowania. Już w 1925 r. udowodniono, że sposób zorganizowania przestrzeni bezpośrednio wpływa na sposób myślenia i działania jej użytkowników. Późniejsze badania tylko to ugruntowywały i rozszerzały. Wiadomo więc z naukowego punktu widzenia, że układ tych ścian po prostu na nas wpływa, ponieważ układ przestrzeni i rozkład pomieszczeń wytycza nam szlaki komunikacyjne. My sobie zawężamy później te szlaki, urządzając wnętrze w środku, ale już sam układ ścian i proporcje pomiędzy pomieszczeniami tworzą jakiś kształt, który nawet bez mebli jakoś na nas oddziałuje.

SM: My, dorośli, mamy już to przeczucie, taką intuicję co do miejsca. A jaka przestrzeń wpływa na dzieci i ich rozwój?

A: Myślę, że dziecko należy traktować tak jak człowieka, bo przecież to mały człowiek, w dodatku do 6 roku życia bardzo wrażliwy, bo kształtuje się jego cała konstrukcja psychiczna. Myślę, że takim kluczem jest to, co my pamiętamy z tych naszych najdawniejszych czasów. To zawsze jest ciekawe doświadczenie. Mamy wyrywkowe momenty z życia, które w jakiś sposób były dramatyczne i pozostały w naszej pamięci. Dlatego, żeby naszym dzieciom zaoszczędzić takich doświadczeń, można sugerować się własnymi. Instynkt będzie nam podpowiadał, która przestrzeń jest dla nas szkodliwa, ale trzeba mu na to pozwolić i posłuchać jego głosu. Dla dziecka najważniejsze, żeby było po prostu bezpiecznie i zdrowo. Dla takiego malucha jest przecież całe mnóstwo zagrożeń od samej przestrzeni aż po zabawki, które produkowane są niestety z toksycznych rzeczy. Najważniejszą rzeczą w życiu, na którą uczulam każdego, jest miejsce, w którym śpimy. Dlatego, że tam przebywamy przez największą część dnia. Ważne więc, by popatrzeć, na czym to nasze dzieciątko leży, na czym śpi, z czego jest zrobiony materac, ponieważ niestety bardzo dużo materacy klejonych jest klejem z formaldehydem. A formaldehyd jest substancją rakotwórczą i szkodliwą.

SM: Bądźmy więc świadomymi rodzicami, którzy, dokonując zakupu zabawek czy sprzętu codziennego użytku dla dziecka, bardzo bacznie zwracają uwagę na to, z jakich są one wykonane tkanin, tworzyw. Bo to, że jest ładne, wcale nie znaczy, że jest bezpieczne.

A: Tak. My często patrzymy na estetykę, zwłaszcza kiedy coś podoba się dziecku. Trzeba jednak poczytać o tym, z czego ta rzecz jest zrobiona, żeby później nie było niespodzianek. Wystarczy się zorientować, jak dużo dzieci każdego roku zapada na alergie albo mutują im się te alergie. Najwięcej przyczyn jest w pomieszczeniach, w których te dzieci przebywają. Z badań wynika, że w Polsce 1,5 miliona dzieci żyje w bardzo szkodliwych dla zdrowia warunkach. To bardzo dużo jak na dzisiejsze czasy. Wydawałoby się, że jesteśmy już na tak cywilizowanym etapie rozwoju społecznego, że Polski po prostu coś takiego nie dotyczy.

SM: Zaczęłyśmy temat źle zaaranżowanych przestrzeni i wykorzystywania szkodliwych materiałów. Co zrobić, jeśli już czujemy się przemęczone, jeśli czujemy dyskomfort w mieszkaniu, w pomieszczeniu, w którym przebywamy? Co zrobić, jeśli mam tę przestrzeń źle zorganizowaną? Gdzie szukać pomocy? Jak z tego wyjść?

A: Jeśli już czujemy taki dyskomfort, jeśli jest to również dyskomfort fizyczny, np. objawy suchości oczu, pieczenia, alergie lub problemy oddechowe, to są to objawy tzw. chorego budynku. Niewielu lekarzy w Polsce potrafi je diagnozować, a jeszcze mniej potrafi leczyć. I tak naprawdę wtedy trzeba się porządnie wziąć za to, by określić źródło i przyczynę tego, bo to już nie są żarty. Zespół chorego budynku nieleczony i pozostawiony samemu sobie najczęściej prowadzi do coraz poważniejszych chorób, które później są już leczone bardzo silnymi środkami farmakologicznymi. A kiedy pozostajemy w tym szkodliwym miejscu, nie jest to w ogóle możliwe do wyleczenia. Podstawową rzeczą każdej osoby musi być wysoki poziom świadomości własnego organizmu. Jeśli czujemy tego typu objawy, to szukajmy przyczyny. Bo jedyną drogą jest eliminacja tego, co nam szkodzi. Czasem jest to sposób urządzenia wnętrza, nowe mieszkanie, a czasem coś nowego, co właśnie kupiliśmy i co zwyczajnie nam szkodzi. I to jest właśnie pierwsza pomoc.

SM: Najczęściej mówi się, że dzieci zaczynają chodzić do przedszkola albo zerówki i zaczynają chorować. Bardzo często rodzice mówią „wychoruje się w przedszkolu i nie będzie chorować, jak będzie starsze”. Może to mieć związek z niską odpornością dziecka i z tym, że ma kontakt z innymi dziećmi, które przenoszą pewne bakterie. Czy jednak też może to być związane z tym, jaka jest przestrzeń w tym przedszkolu? Jakie jest rozmieszczenie, jakie są zabawki, co tam się dzieje?

A: Tak. Ta przestrzeń ma bardzo duży wpływ. W przedszkolu szalenie ważne jest to, jak ta przestrzeń jest zorganizowana. Wpływa ona choćby na samopoczucie dziecka, na to, czy dla dziecka to wszystko jest przyjazne, fajne, czy jednak ma ono poczucie zagrożenia i tego, że jest w strefie niepewności. Jeśli czuje się niepewnie, to przez cały czas podświadomie skupia się na obronie przed ewentualnym zagrożeniem. Wtedy ten system immunologiczny faktycznie bardzo się osłabia. Drugim elementem są niestety materiały, które się tam znajdują, czyli farby użyte do pomalowania wnętrz, dywany, wykładziny, meble i wszystko, co się tam znajduje – również zabawki. Bardzo ważne są również kolory. Każdy kolor jest falą elektromagnetyczną o innej długości. Każdy ma jakiś wpływ i każdy jest nam w jakimś stopniu potrzebny w odpowiedniej ilości. Nie może być więc przekolorowania jakiegoś jednego na rzecz niedoboru innego. We wszystkim najważniejsze są proporcje. Proporcje są złotą zasadą.

SM: Trzeba zachować równowagę. A mówiąc o równowadze, to chciałabym porozmawiać o tym, jak taka mama, wracająca do domu po pracy może złapać balans, czyli wyznaczyć sobie na małej powierzchni taką przestrzeń dla siebie, by odpocząć, złapać energię i oddech. Jak i gdzie wyznaczyć tę przestrzeń dla mamy, która w ciągu dnia potrzebuje wytchnienia?

A: Podstawową rzeczą dla takiej mamy jest najpierw taka chwila, kiedy nie musi iść do tej pracy i może zrobić sobie analizę swojej przestrzeni i tego, jak ona się tam czuje. To podstawa. Punkt wyjścia do dalszych działań. Powinna wiedzieć, gdzie czuje się najlepiej, co jej nie odpowiada i jak mogłaby to zmienić, żeby było lepiej. Czasem zmiany są nieduże, a dają ogromne efekty. Czasem wystarczy przestawić kanapę, by móc patrzeć z innej perspektywy. I może się okazać, że i w życiu będziemy patrzeć z innej perspektywy, że zobaczymy pewne rzeczy z innej strony. Bardzo ważne we wszystkich takich posunięciach są kolory, bo one nas leczą. One z nami współpracują. Mogą nas pobudzać do działania, relaksować, pobudzać koncentrację, wydajność w pracy, kreatywność. Kiedy wsłuchujemy się w podpowiedzi naszego instynktu, słuchajmy, jakiego koloru nasz organizm potrzebuje. Osobiście polecam zmienne aranżacje kanap i stołów, bo to najtańsze i najmniej problematyczne. Polecam też każdemu jak najwięcej żywych roślin zielonych.

SM: Z własnego doświadczenia i z doświadczenia moich podopiecznych wiem, że często kobiety w sytuacji okołorozwodowej czy po rozstaniu z partnerem zmieniają aranżacje, intuicyjnie szukając zmiany przestrzeni w domu. Czy to rzeczywiście tak jest, że nasz organizm podpowiada nam, że skoro w życiu tak wyszło, to teraz przestrzeń w domu też sobie przearanżujmy, bo tego nam potrzeba? Czy ta zmiana jest taka płynąca z wewnątrz?

A: Tak. Fantastycznie to pani wyłapała. W takich właśnie sytuacjach to dowód na to, jak bardzo nasza intuicja nam podpowiada i nas prowadzi w tych naszych mieszkaniowych rewolucjach i jak bardzo przekłada się na nasz sposób myślenia i działania. Jeśli pojawia się nowa sytuacja w naszym życiu, zmieniamy aranżację, żeby faktycznie rozpocząć coś nowego.

SM: Intuicja nam podpowiada, że w naszej przestrzeni musimy dokonać aktualizacji i coś zmienić, bo jest złe. A co najczęściej wymieniamy? Co najczęściej jest złe?

A: Trudno powiedzieć, bo pewnie każdy ma inne doświadczenia i być może inne błędy, które może sobie uświadomił, być może znalazł jakieś toksyczne źródło czegoś, czego chce się pozbyć albo coś, co może się kojarzyć z byłym partnerem, więc również chcemy to wyrzucić. Z większością rzeczy wiążą się emocje i skojarzenia. Jakaś rzecz może nam się skojarzyć np. z dzieciństwem. Wiem z doświadczenia, że dla pary będącej w związku urządzanie wspólnej przestrzeni jest ogromnym wyzwaniem, bo niekoniecznie muszą się przecież we wszystkim zgadzać. Muszą więc dojść do kompromisu. Kiedy związek się kończy, całkiem logiczne jest wyrzucenie tego właśnie kawałka kompromisu.

SM: Jakie elementy przy wyborze, dekorowaniu, aranżacji naszej przestrzeni najczęściej nam nie służą? Czy jest coś, co nie powinno się w domu znajdować?

A: Myślę, że zawsze nie służą nam rzeczy, które kupujemy pod wpływem czegoś, a nie pod wpływem naszego wyboru. Jeśli na przykład kupimy coś, bo widziałyśmy to w gazecie, w której pisano, że ta rzecz jest świetna, to wcale ta rzecz nie musi harmonizować się z naszym osobistym smakiem czy preferencjami, bo po prostu jest narzucona. To tak jak z kupowaniem gotowych projektów. Taki projekt może być dobry, dobrze wykonany, ale niekoniecznie musi być dobry dla danej osoby. Trzeba więc swój projekt uszyć na swoją miarę, czyli kierować się zawsze tym, co lubimy. Nie róbmy czegoś ze względu na modę, bo moda to rodzaj przymusu społecznego.

SM: A może są takie rzeczy, w które warto zainwestować, żeby mieć pozytywną przestrzeń w domu? Czasami jakieś rzeczy nam się podobają, mają w sobie tę energię, ale nie są dla nas dostępne finansowo. Co w takiej sytuacji?

A: Są sytuacje, kiedy mamy możliwość znaleźć jakiś odpowiednik w innej cenie. Polecam nawet znalezienie kogoś, kto wykona dla nas konkretny wymarzony projekt. Najpewniej będzie on tańszy od oryginału i bardziej będzie nas cieszył. Fantastyczną metodą jest też dawanie drugiego życia meblom z odzysku. Po pierwsze dlatego, że one często są zrobione z drewna. Po drugie, kiedy znudzi nam się konkretny mebel, możemy go zmienić, zmienić mu kolor, wzorki itd. Jest to bardzo ekologiczne i dla nas przyjazne.

SM: Jeśli chodzi o przestrzeń w pracy, na którą nie mamy przecież wpływu. Jak stworzyć sobie taką przestrzeń, która będzie dla nas komfortowa, ale będzie też dawała nam efektywną wydajność w pracy? Na co powinniśmy zwrócić największą uwagę?

A: Kiedy tworzymy biuro u siebie w domu czy mieszkaniu, to podstawową, bardzo istotną cechą jest dźwięk. Dźwiękoszczelność jest najtrudniejsza do osiągnięcia w warunkach domowych, a jednocześnie jest najbardziej przeszkadzająca, jeśli jej nie mamy. Jeśli np. pracujemy przy komputerze i potrzebujemy mieć jakąś konferencję czy szkolenie online i ktoś znajduje się w przestrzeni, którą słyszymy, to jest to dekoncentrujące. Wszystkie inne rzeczy jesteśmy w stanie sobie urządzić, ale najtrudniej jest z dźwiękiem. Bo każdemu chyba trudniej się pracuje, kiedy coś go rozprasza. Takim luksusem jest zamknięcie się gdzieś na czas pracy i skupienie się tylko na niej. Jeśli pracujemy w kilka osób w jednym pomieszczeniu, to potrzebujemy na przykład pojemników na dokumenty. Kolejną kwestią jest czas i przestrzeń. Przestrzeń, którą dysponujemy, musimy podzielić w czasie. Jeśli możemy podzielić ją w takim czasie, kiedy np. naszych dzieci nie ma, to fantastycznie, bo wtedy mamy ją tylko dla siebie. Jeśli natomiast nie da się w całości, to musimy wyznaczyć jakieś granice przestrzeni.

SM: Oprócz tego, że jest pani ekspertem w pozytywnej przestrzeni, również pani maluje. Chciałabym zapytać o tę artystyczną część pani życia. Co panią inspiruje? Co pani maluje najczęściej?

A: Moje prace są edukacyjne, terapeutyczne albo po prostu lecznicze. Najbardziej inspiruje mnie to, jak one wpływają na ludzi, którzy na nie patrzą. Na tym skupiają się osiągnięcia Carla Gustava Junga. On właśnie miał bardzo dużo sukcesów w pracy ze swoimi pacjentami, kiedy pracował z użyciem obrazków. Okazuje się, że za pomocą różnych obrazków mógł przekazywać do podświadomości pacjentów konkretne komunikaty. Nauczył się również je odczytywać. Kiedy pacjent coś rysował, on na podstawie tego rysunku odczytywał np. jakie ktoś ma kłopoty, nieuświadomione blokady czy nieprzepracowane bóle. Ja poszłam właśnie w tym kierunku, żeby robić takie bardziej terapeutyczne obrazy, które będą sprzyjały np. albo relaksowi, albo koncentracji, jakimś konkretnym celom. Takie, żeby właśnie korespondowały z podświadomością obserwującego. Żeby ta sztuka nie była tylko dla jakichś tam wzorków, ale żeby spełniała fajne zadanie. Dlatego nazywa się pozytywna, ponieważ każda z tych spraw ma jakiś pozytywny wpływ.

SM: Jak sztuka wpływa na nastrój? Jak ona potrafi na nas wpływać?

A: Wystarczy 12 pierwszych milisekund patrzenia na obraz, żeby ugruntował się on w naszej podświadomości, a później wpłynął na nasze możliwości psychofizyczne i na możliwości postrzegania rzeczywistości. Trzeba więc uważać, jaki obraz się kupuje, bo on na pewno będzie na nas wpływał. Lepiej wprowadzić do domu coś optymistycznego, co wywoła nasz uśmiech.

SM. Bardzo dużo osób wiesza sobie zdjęcia na ścianach jako pamiątki z miłych chwil spędzonych z dziećmi, rodziną i bliskimi. Czy to też jest taka forma pozytywnego naładowania?

A: Jeśli te zdjęcia kojarzą nam się z czymś fajnym, to na pewno jest to miłe wspomnienie. Przy takim zdjęciu na pewno przypomną nam się fajne emocje i jest nam przyjemnie. Galeria dobrych wspomnień to naprawdę świetna sprawa.

SM: Czy mogłaby pani powiedzieć 5 reguł pozytywnego aranżowania przestrzeni, z których każdy mógłby skorzystać?

A:

1. Zrób sobie autoanalizę. Pochodź po swojej przestrzeni i popatrz, gdzie najgorzej się czujesz, co daje ci najwięcej dyskomfortu.

2. Określ, co w tym miejscu ci nie pasuje.

3. Spróbuj to wyeliminować.

4. Określ funkcje, jakie ma pełnić konkretna przestrzeń.

5. Określ, jakich rzeczy potrzebujesz w konkretnej przestrzeni.

SM: Dziękujemy za rozmowę.

A: Dziękuję.