Zdrowa mama – piękna mama!

Jestem miesiąc po porodzie – po trzecim porodzie, w dodatku bliźniaczym. Szczerze – nie mam pojęcia, kiedy to minęło. 
Z jednej strony nie wyobrażam sobie życia bez nich i mam wrażenie, że już tak dłuuuugo są z nami. Z drugiej ten czas ucieka tak szybko i widzę, jak bardzo już się zmienili. 

Ale! Nie o nich dzisiaj, a o mnie – ja też się zmieniam, moje ciało się zmienia – i o tym ciele chciałam dziś opowiedzieć.

Moje ciało nosiło i urodziło czwórkę dzieci, wykarmiło i karmi te dzieci. Z tego chociażby względu mam dla niego wiele wyrozumiałości i szacunku. Lubię je. 

Choć jest tak mało doskonałe, wiem, że na dziś jest wystarczające; takie, jakie może być najlepsze na chwilę
obecną. Wymaga ode mnie wiele pracy, ale przede wszystkim teraz – miesiąc po porodzie – potrzebuje pogłaskania i czasu.

Choć połóg jest dla mnie bardzo łaskawy, to jednak mam na względzie to, że miesiąc temu miałam w brzuchu jeszcze dwóch obywateli. A moja macica była wielkości piłki gimnastycznej.

Piłki, która rosła przez 9 miesięcy! A że miała na to tyle czasu – dlatego teraz nie oczekuję, że na pstryknięcie powróci do stanu pierwotnego. Więcej: liczę się z tym, że niektóre rzeczy będzie trudno zmienić, a inne nie będą już nigdy takie same jak wcześniej. Nad tym, co się da zrobić, popracuję przy wsparciu i zielonym świetle specjalistów. Zanim
zacznę działać, daję sobie czas do końca połogu, na odpoczynek (powiedzmy: względny).

Po tych 6 tygodniach i wizytach u fizjoterapeuty uroginekologicznego i ginekologa wezmę się za naprawienie siebie – wzmocnienie swoich mięśni, poprawę stanu mojego kręgosłupa i  zmniejszenie ilości tkanki tłuszczowej. Żebym lubiła siebie dalej, jest mi to potrzebne. Dlatego dzisiaj – miesiąc po porodzie, mogę powiedzieć: ważę tyle, ile przed zajściem w ciążę, mimo że w ciąży przytyłam 18 kilo.

Ale to nie jest to samo ciało: czuję się inaczej, inaczej widzę siebie w lustrze. Ważne, że się do siebie uśmiecham! Na odmówienie sobie bezy z bitą śmietaną przyjdzie jeszcze czas. Na razie przybijam ze sobą piątkę i idę poleżeć z dziećmi!