Życie w cieniu stalkera…

Zjawisko stalkingu jest obecnie powszechne zwłaszcza w świecie social mediów. Przybiera różne formy, od głuchych telefonów, obraźliwych smsów, maili, listów czy wiadomości za pośrednictwem dostępnych komunikatorów. W większości przypadków ofiarę i sprawcę mogą łączyć bliższe lub dalsze relacje. Stalker świadomie wybiera swoją ofiarę, której poprzez swoje celowe, systematyczne działanie zatruwa i niszczy życie.

Zapraszam do poznania historii cudownej kobiety, matki, przyjaciółki.

Joanna ma 41 lat, jest mamą trzech uroczych córek. Na co dzień pracuje zawodowo zarządzając sprzedażą produktów finansowych. Lubi czytać książki, jest miłośniczką dobrego jedzenia, zwierząt i pięknych zdjęć. Kobieta o wielu zainteresowaniach która kocha spędzać czas z przyjaciółmi i rodziną.

Anna Wieczorek: Jak długo byłaś nękana?

Joanna: Ogólnie rok. W chwili zgłoszenia przestępstwa było to trochę ponad pół roku.

AW: Od czego i kiedy się to zaczęło?

J: Zaczęło się od serii ubliżających, obraźliwych, złośliwych wiadomości wiosną 2020 r.

AW: Kim był stalker, znałaś go?

J: To nowa partnerka ojca moich dzieci. Nie znałam Jej osobiście.

AW: Jakbyś opisała sposób, w jaki się zachowywała? Wiesz Co było jej celem?

J: Zachowania sprawiały wrażenie pozornie chaotycznych. Pełne jadu, agresji, złośliwości. Zdarzały się groźby, ale te, jeśli były wprost były od razu usuwane. Część z nich znikała zanim zdążyłam je do końca odczytać. Może i dobrze. Były nieregularne. Po wybuchach następował czas spokoju. Po jakimś czasie wiedziałam, że jest to tylko cisza przed burzą. Ta niepewność, kiedy zaatakuje była okropna. W sumie nadal gdzieś się czai. Bo sprawa zamknięta nie jest.

Cel? Poza zrobieniem mi na złość, szarpaniem nerwów? Zniechęcić do mnie ex. Spowodować, żeby całkowicie zerwał relacje z rodziną, z dziećmi. To było główne zagrożeniem dla Jej relacji z Nim.

AW: Kiedy zorientowałaś się, że coś jest nie tak?

J: Kiedy zaczęła grozić wysłaniem zdjęć jakimi ponoć dysponowała z telefonu mojego ex do mojego pracodawcy i wydzwaniać po godzinie 22 budząc mi dzieci. Kiedy odkryłam, że preparuje „dowody”, że ja niby coś Jej wysyłam. Wiedziała doskonale, kiedy On nas odwiedzał (a bywało, że dla uniknięcia afery on nie informował Jej o tym). Natomiast Ona wmawiała mu, że Ja wysyłam Jej informacje i zdjęcia z Jego obecności u nas w domu, że korzystam z fejkowych/fałszywych  kont, żeby się z Nią skontaktować i wysyłać groźby pod jej adresem oraz zdjęcia świadczące o rzekomej zdradzie jego ze mną. Wtedy zrozumiałam, że to zaplanowana i świetnie przemyślana intryga. A że używała też zawoalowanych gróźb pod adresem moich dzieci, zaczęłam nie tylko się mocno stresować jak dotąd, ale zwyczajnie się bać.

AW: Czy Stalkerka wykorzystywała osoby trzecie w celu utrzymywania kontaktu z Tobą lub do pozyskiwania informacji na Twój temat?

J: Tak. Jej szef to mój znajomy. Były powinnam powiedzieć. Okazało się, że przekazywał Jej materiały z moich portali społecznościowych co było świetną pożywką do dalszych jej działań. Razem naśmiewali się ze mnie a On na bazie Jej opowiadanych historii próbował załatwić sobie pewne sprawy, wmawiając mojemu ex różne bzdury. Kłamali oboje. Fatalna sytuacja, w której to człowiek robi wielkie oczy i myśli, że to jakiś matrix.

AW: Co na to Twój były partner?

J: Złościł się. Kilka razy dotarło do Niego, że to Ona kłamie. Przeważnie jednak dawał się wkręcać w jej gierki i zawierzał jej słowom. Kilka razy mnie za Nią przepraszał, jednak nie widział w tym problemu. Uznał, że to nie jest Jego sprawa, że czym ja się denerwuję, przecież to nic takiego. Że ona grozi, ale nic nie zrobi zapewne. Ostatecznie stanął w moich oczach po Jej stronie. Mało tego, groził, że zrobi co w Jego mocy, żeby Ona żadnych konsekwencji nie poniosła i zadba o to, żeby odwrócić „kota ogonem”, że to tamta biedna jest ofiarą.

AW: Czy dzieci wiedziały, że jesteś nękana?

J: Niewiele. Najstarsza córka trochę. Ale czasem wtedy widywały, jak płaczę, jak się trzęsę. Odpowiadałam w skrócie, że dostaję przykre wiadomości, przez które mi smutno i się denerwuję i robiłam co mogę, żeby szybko się ogarnąć.

AW: Czego bałaś się najbardziej?

J: Że skrzywdzi moją średnią córkę, kiedy ta będzie spędzała czas z tatą. Że ją zastraszy, wystraszy, użyje jak narzędzia do dalszej gry. No i że pewnego dnia zastanę Ją za drzwiami i zrobi jakaś aferę na oczach moich dzieci.

AW: Czułaś, że jest do tego zdolna, by skrzywdzić Twoje dzieci?

J: Tak. Może nie fizycznie, ale psychicznie z pewnością. A słowa dla małych dzieci to wielka rzecz. Nie miała żadnych skrupułów wcześniej, wiedziała co robi i komu. Dążyła do celu uparcie, więc takich działań się obawiałam.

AW: Słowa, które utkwiły Ci najbardziej, które najbardziej Cię dotknęły…

J: Poza groźbami…, że jestem „starą sfrustrowaną rozwódką”, że w związku z tym „nie mam nic do zaoferowania

AW: Przecież to nie prawda, znasz swoją wartość

J: Hmm, jestem inteligentna, zaradna i ponoć niebrzydka. Ale uwierz, po tym jak facet zostawia Cię dla kobiety o 17 lat młodszej, z maleńkim dzieckiem, które ma trudny start, z powodu globalnie mocno obniżonego napięcia mięśniowego, problemy z jedzeniem i gdzie konieczna jest rehabilitacja oraz tona związanych z tym zmartwień. A do tego masz starsze dzieci na stanie – co pochłania mnóstwo czasu i uwagi, i na dodatek wiadomo, że tuż po ciąży nie jest się jakoś superatrakcyjną. Hormony matki karmiącej wariują i nie ułatwiają sprawy – to jednak boli i mocno narusza w posadach całą Twoją pewność siebie.

AW: Kiedy zerwałaś z nim/nią kontakt? /Kiedy zerwałaś kontakt ze stalkerem/stalkerką?

J: Po groźbach i serii późno wieczornych telefonów w listopadzie 2020, kiedy zgłosiłam sprawę policji i odważyłam się zablokować Ją na WhatsApp. Wcześniej zablokowałam na Messengerze. Jakiś czas później więc próbowała kontaktować się przez Instagram a następnie przez inny (już trzeci) nr na WhatsApp. Zaczęłam wtedy dostawać zaproszenia na FB od dziwnych osób, których nie znam o prawie pustych kontach. Umieściła też komentarz, który wiadomo było, że sprawi mi przykrość pod świątecznym postem mojego byłego teścia (wiedziała, że go zobaczę). Z tego co wiem upubliczniała Instagram i niektóre posty na FB, zapewne licząc, że coś zobaczę. Nie widziałam, bo nigdy ich nie szukałam. Niektórzy znajomi jednak znając sytuację chyba z ciekawości zaglądali czasem. Co też mnie bardzo irytowało.

AW: Czy to była trudna decyzja?

J: Tak. Trudna. Bałam się, że jak zablokuję możliwość kontaktu i tak, będzie szukać innych metod uprzykrzania mi życia.

AW: Szukała czy odpuściła?

J: W jednej z ostatnich prób zapowiedziała się z wizytą. Nie mając jak pisać do mnie z fejkowych kont wysyłała wiadomości do siebie, informując mojego ex, że pochodzą ode mnie. Więc czepiał się mnie On o rzeczy, których nigdy nie robiłam.

AW: Gdzie jako ofiara stalkingu szukałaś pomocy?

J: Zgłosiłam sprawę na policję.

AW: Czy uzyskałaś pomoc na policji? Czy uzyskałaś oczekiwaną tam pomoc?-do wyboru

J:Niespecjalnie. Oficjalne przyjęcie zgłoszenia nastąpiło ponad miesiąc po tym jak je faktycznie złożyłam. I to po interwencji. Policja zgłosiła to do prokuratury. I na tym rola i działania policji się skończyły.

AW: Sprawa została umorzona czy nadal jest w toku?

J: Na pismo o umorzeniu śledztwa po przesłuchaniu stron przez prokuraturę złożyłam zażalenie. Liczę, że skutecznie.

AW: Jak zareagowałaś na decyzje prokuratury? 

J: Poczułam się bezradna, sama, upokorzona i potwornie niesprawiedliwie potraktowana. Stres związany z tymi atakami spowodował, że schudłam, zaczęły mi się różne zdrowotne problemy, codzienne czynności wykonywałam nieraz z trudem. Niekończące się groźby, wyśmiewanie, ubliżanie wywołujące ataki bólu brzucha, płaczu, strachu zostały uznane za „osobisty konflikt”. Poczułam, że taki człowiek może wszystko i jest zupełnie bezkarny. A nikt nie pomyślał, jak Ja się czułam. Ile mnie to kosztowało sił i zdrowia. Ile razy tylko z powodu dzieci i dla dzieci, jakoś się trzymałam. Poczułam, że prawo nie broni słabszych. Że legalizuje takie działania. To tak, jakby wymiar sprawiedliwości ze mnie kpił razem z Nią. Pomyślałam, że kiedyś może trafić na kogoś mniej odpornego. Że może takie doświadczenie skończyć się tragedią. I winni będą Ci, którzy olali /zbagatelizowali sprawę.

Kiedy odważyłam się złożyć doniesienie, poczułam siłę. Zaczęłam odzyskiwać spokój i radość. Bo myślałam, że nie będę już z tym sama. Pomyliłam się niestety. Oczywiście złożyłam zażalenie, ale obawiam się, że sprawiedliwość nie ma znaczenia i nic to nie wniesie.

AW: Jesteś mamą trzech córek, jak ta cała sytuacja wpłynęła na Twoje życie?

J: Kosztowało mnie to sporo zdrowia. Wciąż mam w sobie gdzieś ten lęk, że to może tylko dłuższa przerwa, że ta osoba może jeszcze się mścić na moich dzieciach. Występowałam o zakaz kontaktu, w związku z umorzeniem nie mam poczucia, że jakoś te dzieci chronię. Dziś jest nieźle. Odzyskałam radość, ale… decyzja o umorzeniu mocno moim poczuciem bezpieczeństwa za trzęsła. No i byle drobiazg związany z tą sprawą w jednej chwili wywołuje u mnie silne fizyczne reakcje stresowe.

AW: Czy mogłaś liczyć na wsparcie najbliższych?

J: Niewiele osób wiedziało co się dzieje w moim życiu. Długo męczyłam się sama. To absurdalna sytuacja, a ja bałam się, że większość, tak jak prokuratura, umniejszy to do osobistego konfliktu. No i nie lubię pokazywać na zewnątrz, że coś jest nie tak. Wszyscy widzą uśmiechniętą, silną babkę, która zawsze i ze wszystkim daje sobie radę.

AW: Wstydziłaś się czy bałaś, jak zareagują na to najbliższe Ci osoby?

J: I jedno i drugie. Skarżąc się wokoło czułabym się jakbym robiła aferę. W końcu jako ex, mogłabym zostać uznana za zazdrosną wariatkę. Bagatelizował to ojciec moich dzieci, czemu inni mieliby patrzeć inaczej.

AW: Czy stalkerka nadal Cię nęka? Szuka kontaktu, pretekstu?

J: Od marca 2021 jest cisza. Czy podejmuje jakieś kroki trudno mi powiedzieć, bo zwyczajnie omijam szerokim łukiem wszystko, gdzie coś co ma związek z tą osobą .

AW: Jeśli tak, Dlaczego tak myśbuy amoxil online

ong>lisz?

J: Cisza wynika z tego, że osiągnęła cel- On zapomniał o rodzinie. Podejrzewam, że póki ex nie kontaktuje się z dziećmi ani że mną, będzie spokój. Dobrze, że jest cisza. Niedobrze, że to kosztem moich dzieci i ich relacji z ojcem. Średnia córka bardzo mocno przeżywała pojawianie się i znikanie taty. Takie porzucenie nagle też się negatywnie odbija. To smutne.

AW: Wspomniałaś, że byłaś silna i samodzielna, by nie pokazać dzieciom lęku jaki Ci towarzyszył każdego dnia…

J: Starałam się. Ale czuły moje emocje i widziały wiele łez. Jestem zła, że musiały to oglądać i ze mną przeżywać.

AW: Jakie działania Twoim zdaniem powinny zostać podjęte, aby ofiary stalkingu w Polsce mogły liczyć na wsparcie i ochronę?

J: Reakcja po zgłoszeniu powinna być natychmiastowa. Co to za pomoc, jeśli jakiekolwiek działanie jest podejmowane po kilku czy kilkunastu tygodniach? Zresztą ograniczyło się ono do przesłuchania zdaje się. Stalkerka powiedziała „to nie jest prawda” i finito. Extra. Żadnego ustalania faktów zdaje się nie było. Liczyłam na zagwarantowanie mi bezpieczeństwa, zakazu kontaktów ze mną i z dziećmi, i na oczyszczenie mnie ze wszystkich oszczerstw. Bo te wciąż bolą najbardziej.

AW: Jakimi słowami określiłabyś się po tych doświadczeniach?

J: To nie jest prawda, że co nas nie zabije to nas wzmocni. Owszem, dałam radę, odzyskałam radość i zdrowie mam w lepszej kondycji. Ale jestem zmęczona. Potwornie zmęczona. I przez to jak potoczyła się sprawa w prokuraturze, czuję się zdana na siebie i zwyczajnie olana przez system. Nie wierzę już w sprawiedliwość.

AW: Jak dziś wygląda Twoje życie? Co się zmieniło?

J: Żyję pełną piersią. Stres odbijam sobie robiąc różne rzeczy, które sprawiają mi radość i przyjemność. No i lubię, jak ktoś robi mi ładne zdjęcia 😉 Chyba nie jestem jednak taka stara 😉😂 To tak trochę żartem trochę serio, niezła terapia (śmiech…).

AW: Zdecydowanie nie jesteś 😊

AW: Czy już się nie boisz i możesz spać i funkcjonować jak kiedyś, zanim pojawił się stalker?

J: Tak. Choć zdarzają się dni, że jakiś drobiazg wszystko mi przypomni i ściska mi się żołądek albo łzy napływają do oczu.

AW: Złe doświadczenia zostawiają w nas ślady, wierzysz, że kiedyś uda Ci się zapomnieć? 

J: Nie. Nie zapomnę!

AW: Czy dziś jesteś szczęśliwa?

J: Tak. Jestem szczęśliwa. To szczęście sobie zbudowałam w trudzie, uporem, drobnymi małymi rzeczami. Dziś jestem znowu pełna energii.

AW: Czego Ci życzyć?

J: Żeby prokurator jednak uznał, że warto stanąć po stronie ofiary. Żeby sprawiedliwości stało się zadość. Żeby sprawa trafiła do sądu a stalker został przykładnie ukarany. Niech to będzie przykład i ostrzeżenie dla innych potencjalnych stalkerów. Obecnie czują się chyba wciąż bezkarni. Co nie dziwi przy takim podejściu służb. Dopiero jak dzieje się tragedia to nagle się mówi, że takie działania są czymś realnie szkodliwym.

Bez tego trudno mi całkowicie o tym zapomnieć. Jakbym włożyła to do skrzyni, ale bez pokrywki…. a ja chcę to tam móc zamknąć

Życzę Ci zatem dużo siły i wytrwałości w dążeniu do ukarania sprawcy i pomyślnego zakończenia sprawy. By oprawca został surowo ukarany za wszystkie krzywdy jakich doświadczyłaś z jego ręki a nasz wymiar sprawiedliwości pokazał, że nie daje przyzwolenia na takie czyny wobec drugiego człowieka i co najważniejsze – nie jest na nie obojętny. Niech policja, prokuratura i sądy wreszcie pokarzą, że stoją za ofiarą murem a nie są przeciwko niej często umniejszając sprawę do zwykłego problemu czy nieporozumienia. By reagowali szybko i zdecydowanie, powstrzymując prześladowania, znęcanie się psychicznie czy zastraszanie kogokolwiek zanim będzie za późno.

Walcz i nie poddawaj się, walczysz nie tylko o siebie.

Wierzęęboko, że nasza rozmowa pokaże innym osobom, które również doświadczyły bądź doświadczają przemocy ze strony stalkera, że warto zawalczyć o siebie, swoją godność i swoją prawdę a co najważniejsze-by wyjść z jego cienia.

Dziękuję za rozmowę!

Wywiad z Joanną przeprowadziła Anna Wieczorek.

Z uwagi na bezpieczeństwo osoby udzielającej wywiadu jak i toczące się postępowanie w tej sprawie imię zostało zmienione.