Matka, żona, partnerka, siostra, przyjaciółka, córka, pracownica/ pracodawca, sąsiadka – to niektóre z ról, które jako kobiety pełnimy w swoim życiu. Bez względu na to, w ile postaci wcielasz się na co dzień – czy pamiętasz o tej jednej, którą każda z nas posiada, a która jest równie ważna co inne, lecz w większości przypadków traktowana po macoszemu?

To JA. 

JA jako Kobieta, JA jako Kasia, Basia, Ania czy Małgosia. Nie mama, nie żona czy partnerka, nie przyjaciółka – lecz ta JA, która pozostaje po zdjęciu wszystkich tych masek. Niestety, wciąż spotykam się z kobietami, które tak bardzo skupiają się na pozostałych rolach, że zapominają, że one też są ważne, że ich potrzeby i pragnienia powinny być stawiane na tym samym poziomie, co potrzeby i pragnienia ich bliskich.

Wciąż za często mamy w głowach przekonania naszych przodków, że rola kobiety to przede wszystkim rola matki, żony, opiekunki domowego ogniska. Jej głównym zadaniem jest gotowanie obiadów rodzinie, pranie, sprzątanie, odrabianie zadań z dziećmi, szycie kostiumów na bale karnawałowe, pieczenie ciast na kiermasze. I wszystko jest w porządku, jeżeli te zadania sprawiają Ci przyjemność. Jednak i w takim przypadku warto, abyś zadała sobie pytanie: Co z Tobą? Co robisz dla własnej przyjemności?

Dlaczego warto dbać o swoje JA?

Podam dwa przykłady. Po pierwsze: zależy ci na twoim dziecku? Super! Ale dzieci uczą się w znacznej mierze przez naśladownictwo. Będąc mamą, pokazujesz swoją osobą schematy postępowania, które z czasem twoje dzieci będą wcielać w swoje życie. Wychowując córkę, tworzysz w jej głowie przekonania dotyczące roli kobiety, matki czy żony. Wychowując syna, przekazujesz mu, z czym wiąże się rola żony i matki jego dzieci. Kiedy dbasz o siebie i swój rozwój, pokazujesz, że nie jesteś tylko rodzicem, ale i sobą, a swoje potrzeby zaspokajasz na równi z innymi członkami rodziny. Kiedy nasze pociechy dorosną i staną się rodzicami, również pokażą, czy będą potrafiły zadbać o siebie.

Po drugie: kiedy przez chwilę skupisz się na sobie, poświęcisz czas na swoje potrzeby i pragnienia, zaopiekujesz się sobą, wzrasta u ciebie poczucie własnej wartości, odzyskujesz siłę i energię, by stawiać czoła życiowym wyzwaniom.

Jak się do tego zabrać? Najlepiej od razu. Wypisz na kartce, jak najchętniej spędziłabyś wolny czas. Wyobraź sobie, że masz godzinę lub dwie tylko dla siebie (nie na sprzątanie!) – co chciałabyś z tym czasem zrobić? Następnie zastanów się, w którym dniu tygodnia możesz zorganizować taki czas dla siebie i… zrób to! Zapisz się na jakieś zajęcia, poczytaj książkę, obejrzyj spokojnie film, spotkaj się z koleżanką, pomaluj paznokcie, idź na spacer. Zrób dla siebie coś, co doda Ci siły i energii.

Po urodzeniu drugiego syna zaczęłam biegać. Od razu po pracy ubierałam buty i wychodziłam z domu. Dziećmi zajmował się mąż lub prosiłam o to moją mamę i – chociaż się waliło i paliło – wychodziłam. Bieganie daje mi spokój, często wybiegam z problemem a wracam z rozwiązaniem, wyciszam się, a przez to mam siłę, by stawić czoła wyzwaniom, jakie stawia przede mną rodzicielstwo.

Ty też znajdź dla siebie coś takiego i najlepiej rób to poza domem.

Granice pomiędzy pełnionymi rolami nieraz bardzo mocno się zacierają, zlewają się niczym farby na palecie, tracąc swoją indywidualność. Warto pilnować, aby najważniejszy kolor, którym jestem JA, pozostał widoczny, bo to na nim opiera się cała moja siła.