Złośliwość dziecka – z punktu widzenia bliskości

Z pewnością każdy rodzic zadaje sobie pytanie: Dlaczego moje dziecko jest złośliwe? Dlaczego nie robi tego, o co prosimy? Nie dotrzymuje danego słowa i zawartej przed chwilą umowy? Przecież jest proszone o coś po kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt razy, a i tak wciąż robi inaczej. Chyba jednak nie rozumie, czego od niego oczekuję? Albo z premedytacją nie chce zrobić tak, jak się umówiliśmy? Jest złośliwe i przebiegłe; obiecuje, żebym się odczepiła, a później zrobi i tak po swojemu?

Nic bardziej mylnego. Niestety, większość z nas – rodziców – chciałaby, żeby nasze dzieci robiły to, czego od nich oczekujemy. Och, jakie życie byłoby proste! Umawiamy się z nimi na coś a oni chodzą jak zegareczki: uśmiechnięte i wykonujące zlecone zadania. Tylko czy tak ma wyglądać rozwój? Czy wtedy mielibyśmy w domach odpowiedzialnych, stanowiących o sobie i znających swoje prawa młodych ludzi? 

Brak zgody, która się w nich rodzi to nie złośliwość – absolutnie; to nie jest robienie na złość i z premedytacją. To zwyczajna chęć stanowienia o sobie, podejmowania decyzji, doświadczania ich konsekwencji i obserwowan ie świata. Tylko tyle i aż tyle! Dlaczego więc rodzicom i innym dorosłym tak trudno to zrozumieć i uszanować? 

Jest to kwestia tego, co dla nas ważne. A dla każdego z pokoleń istotne jest coś zupełnie innego. Dzieci doskonale wiedzą, jakie są nasze oczekiwania i rozumieją, co powinny, a czego nie powinny robić. Zwyczajnie robią to, co jest dla nich ważne i realizują potrzeby, które są w nich silniejsze. 

Łatwo sobie to zobrazować na przykładzie kierowcy posiadającego prawo jazdy, które otrzymał na podstawie zawartej umowy, że będzie je miał, jeśli będzie przestrzegał przepisów ruchu drogowego. Ten dorosły kupuje sobie nowy samochód, z lepszym silnikiem i przyspieszeniem niż wcześniej. Jest tak zadowolony i tak się cieszy, że rozpędza swoją brykę ponad dozwoloną prędkość. Czy robi to złośliwie? Nie. Po prostu potrzeba wypróbowania możliwości nowego auta i zwyczajna radość z szybszej jazdy jest w tym momencie silniejsza niż obowiązująca umowa. Czy ten dorosły zapomniał, że nie wolno mu przekraczać prędkości? Nie. Czy zapomni, co powinien robić i nauczy się, że można jeździć wbrew przepisom? Nie. Czy zawsze będzie jeździł za szybko? Pewnie nie. Czy zdaje sobie sprawę, że robi coś niezgodnie z zawartą umową? Oczywiście!!

Identycznie jest z dzieckiem. Z tą różnicą, że dzieci jeszcze wielu rzeczy się uczą, wiele muszą spróbować, doświadczyć, wiele ich fascynuje. 

Dlatego mój 2,5latek zupełnie bez złośliwości wylewa hektolitry wody na podłogę przy każdej kąpieli. I mogę sobie mówić tysiące razy, grozić wyjściem, tłumaczyć, negocjować, a jednak ta woda tak cudownie się rozbryzguje na podłodze! Tak fascynująca rzecz! I mimo, że mówi: przepraszam, mówi, że już nie będzie i widzę, że naprawdę żałuje, to wiem, że zaraz ponownie potrzeba zobaczenia, jak woda uderza o podłogę, będzie silniejsza niż zdrowy rozsądek. W tej sytuacji mamy różne potrzeby i co innego jest dla nas ważne.

Dlatego bądźmy dla nich wyrozumiali. 

Naprawdę, oni wiedzą jakie zasady obowiązują i z pewnością będą w przyszłości się starali ich przestrzegać, jednak teraz dajmy im przestrzeń na rozwój i doświadczanie – tego czasu nikt im nie odda. 

IG: para_do_kompletu